Оглавление
Pieśń Wajdeloty56
Kiedy zaraza Litwę ma uderzyć,Jej przyjście wieszcza odgadnie źrenica:Bo jeśli słuszna wajdelotom wierzyć,Nieraz na pustych cmentarzach i błoniachStaje widomie morowa57 dziewica,W bieliźnie, z wiankiem ognistym na skroniach,Czołem przenosi białowieskie drzewa,A w ręku chustką skrwawioną powiewa58.
Strażnicy zamków oczy pod hełm kryją;A psy wieśniaków, zarywszy pysk w ziemi,Kopią, śmierć wietrzą i okropnie wyją.
Dziewica stąpa kroki złowieszczemi,Na sioła, zamki i bogate miasta:A ile razy krwawą chustką skinie,Tyle pałaców zmienia się w pustynie;Gdzie noga stąpi, świeży grób wyrasta.
Zgubne zjawisko!… Ale więcej zgubyWróżył Litwinom od niemieckiej stronySzyszak błyszczący ze strusimi czubyI płaszcz szeroki, krzyżem naczerniony!
Gdzie przeszły stopy takiego widziadła,Niczym jest klęska wiosek albo grodów:Cała kraina w mogiłę zapadła!Ach, kto litewską duszę mógł ochronić,Pójdź do mnie, siądziem na grobie narodów,Będziemy dumać, śpiewać i łzy ronić…
O wieści gminna! Ty arko przymierzaMiędzy dawnymi i młodszymi laty:W tobie lud składa broń swego rycerza,Swych myśli przędzę i swych uczuć kwiaty!
Arko! tyś żadnym niezłamana ciosem,Póki cię własny twój lud nie znieważy;O pieśni gminna, ty stoisz na strażyNarodowego pamiątek kościoła,Z archanielskimi skrzydłami i głosem —Ty czasem dzierżysz i broń archanioła59…
Płomień rozgryzie malowane dzieje,Skarby mieczowi spustoszą złodzieje60,Pieśń ujdzie cało! Tłum ludzi obiega;A jeśli podłe dusze nie umiejąKarmić ją żalem i poić nadzieją,Ucieka w góry, do gruzów przylegaI stamtąd dawne opowiada czasy…Tak słowik, z ogniem zajętego gmachuWyleci, chwilę przysiadzie na dachu;Gdy dachy runą, on ucieka w lasyI brzmiącą piersią nad zgliszcza i grobyNuci podróżnym piosenkę żałoby.
Słuchałem piosnek. Nieraz kmieć stuletni,Trącając kości żelazem oraczem61,Stanął i zagrał na wierzbowej fletniPacierz umarłych; lub rymownym płaczemWas głosił, wielcy ojcowie – bezdzietni…Echa mu wtórzą. Ja słuchałem z dala.Tym mocniej widok i piosnka rozżala,Żem był jedynym widzem i słuchaczem.
Jako w dzień sądny z grobowca wywołaUmarłą przeszłość trąba archanioła,Tak na dźwięk pieśni, kości spod mej stopyW olbrzymie kształty zbiegły się i zrosły.Z gruzów powstają kolumny i stropy,Jeziora puste brzmią licznymi wiosłyI widać zamków otwarte podwoje,Korony książąt, wojowników zbroje,Śpiewają wieszcze, tańczy dziewic grono…Marzyłem cudnie – srodze mię zbudzono!
Zniknęły łasy i ojczyste góry!Myśl, znużonymi ulatując pióry,Spada, w domowe tuli się zacisze,Lutnia umilkła w odrętwiałym ręku;Śród żałosnego spółrodaków jękuCzęsto przeszłości głosu nie dosłyszę!Lecz dotąd iskry młodego zapałuTlą w głębi piersi; nieraz ogień wzniecą,Duszę ożywią i pamięć oświecą.Pamięć naówczas, jak lampa z kryształu,Ubrana pędzlem w malowne obrazy,Chociaż ją zaćmi pył i liczne skazy,Jeżeli świecznik postawisz w jej serce,Jeszcze świeżością barwy znęci oczy,Jeszcze na ścianach pałacu roztoczyKraśne, acz nieco przyćmione kobierce…
Gdybym był zdolny własne ognie przelaćW piersi słuchaczów i wskrzesić postaciZmarłej przeszłości; gdybym umiał strzelaćBrzmiącymi słowy do serca spółbraci,Może by jeszcze w tej jedynej chwili,Kiedy ich piosnka ojczysta poruszy,Uczuli w sobie dawne serca bicie,Uczuli w sobie dawną wielkość duszyI chwilę jedną tak górnie przeżyli,Jak ich przodkowie – niegdyś całe życie.
Lecz po co zbiegłe wywoływać wieki?I swoich czasów śpiewak nie obwiniBo jest mąż wielki, żywy, niedaleki…O nim zaśpiewam: uczcie się Litwini!
*
Umilknął starzec i dokoła słucha,Czy Niemcy dalej pozwolą mu śpiewać.W sali dokoła była cichość głucha;Ta zwykła wieszczów na nowo zagrzewać.Zaczął więc piosnkę, ale innej treści,Bo głos na spadki wolniejsze rozmierzał,Po strunach słabiej i rzadziej uderzałI z hymnu zstąpił do prostej powieści.
Страницаиз11
СкороКнижный режим